W końcu zrozumiałem,
że nie poślubiłem „tylko” gospodyni domowej.
Poślubiłem wspaniałą kobietę, która postanowiła stawiać rodzinę na pierwszym miejscu – ufając, że nigdy nie sprowadzę tego wyboru do etykietki.
Nazwałem moją żonę „zwykłą gospodynią domową” i zabroniłem jej jechać na spotkanie absolwentów – wtedy nadeszła paczka, która pozostawiła mnie bez słowa
