Cień w Lustrze: Sekret Lucii

Cień w Lustrze: Sekret Lucii

Głos gospodyni był cichy, niemal przepraszający.— To pani Elena. Córka właściciela tego domu. Zmarła tydzień temu w wypadku.

Javier czuł, jak krew odpływa mu z twarzy. Patrzył na portret i widział każdy szczegół, który kochał w swojej żonie. Ten sam sposób, w jaki mrużyła oczy, gdy się uśmiechała. Ta sama blizna na skroni, o której mówiła, że to pamiątka z dzieciństwa po upadku z roweru.

— To niemożliwe — wychrypiał Javier. — Moja żona… ona żyje. Ma na imię Lucía. Jesteśmy małżeństwem od pięciu lat.

Gospodyni spojrzała na niego z głębokim współczuciem, które przerodziło się w strach. W tej samej chwili na szczycie schodów pojawił się starszy mężczyzna. Jego garnitur był wart więcej niż całe życie Javiera, ale twarz była zniszczona przez żałobę. To był Don Armando, właściciel imperium tekstylnego.

— Kim jest ten człowiek? — zapytał Don Armando, schodząc powoli.— To kurier, panie. Twierdzi, że… że zna Elenę.

Javier nie mógł milczeć. Wyciągnął telefon i drżącymi palcami pokazał zdjęcie ze swojego ślubu. Skromna uroczystość, tylko oni dwoje i urzędnik. Don Armando podszedł blisko. Kiedy spojrzał na ekran, jego dłoń zacisnęła się na poręczy tak mocno, że pobielały mu kłykcie.

— Skąd masz to zdjęcie? — zapytał szeptem, który ciął jak brzytwa.

Następny→

Leave a Comment