To dlaczego najpierw ze mną o tym nie porozmawiała?” – zapytałem. „Po co ustawiała automatyczne przelewy, jakbym był kolejnym rachunkiem do zapłacenia?”
Głos Marca znacznie osłabł.
„Czekaj. Transfery były automatyczne?”
„Tak” – odpowiedziałem natychmiast. Wysłałem mu zrzuty ekranu pokazujące co miesiąc tę samą kwotę, to samo konto docelowe.
Po drugiej stronie linii zapadła kompletna cisza.
Wtedy Marco powiedział powoli, jakby uświadomił sobie coś strasznego: „Powiedziała mi, że zgodziłeś się na to wszystko”.
Wydałem z siebie suchy, pozbawiony humoru śmiech.
„Oczywiście, że tak.”
W ciągu godziny Daria zadzwoniła do mnie bezpośrednio. Nie zaczęła od przeprosin ani wyjaśnień.
Zaczęła z czystą wściekłością.
Prawdziwy powód jej złości
„Zawstydziłeś mnie” – warknęła do telefonu. „Przez ciebie nie spłaciliśmy raty kredytu hipotecznego”.
No i stało się. Prawdziwy powód jej wściekłości.
Nie dlatego, że tęskniła za tym, że tam mieszkałam. Nie z poczucia winy za to, co zrobiła.
Ponieważ jednak machina finansowa, którą zbudowała wokół mojej wypłaty, przestała działać.
„Nie zawstydziłem cię” – powiedziałem spokojnie. „Twoje decyzje to zrobiły”.
Rozpaczliwie próbowała zmienić sytuację na swoją korzyść.
„Mieszkałeś w naszym domu zupełnie za darmo!” krzyknęła.
„Zapłaciłem za jedzenie i wydatki” – odpowiedziałem spokojnie. „A nawet gdybym nic nie dołożył, i tak nie masz prawa po cichu zabierać mi 1300 dolarów z wypłaty”.
W jej głosie słychać było groźbę i lodowaty chłód.
„Jeśli natychmiast nie oddasz pieniędzy, powiemy wszystkim, że nas okradłeś.”
Staję w swojej obronie
„Możesz spróbować” – powiedziałem spokojnie. „Ale mam wyciągi bankowe. Mam pełną dokumentację. I zgłaszam bankowi oszustwo”.
Słowo „oszustwo” uderzyło ją jak przełączenie przełącznika. Nagle się zająknęła.
„To nie oszustwo. Po prostu potrzebowaliśmy domowych pieniędzy”.
„Pieniądze pobrane bez zgody to oszustwo” – odpowiedziałem stanowczo. „A jeśli chcesz rozmawiać o czynszu, to na podstawie pokwitowań i pisemnej umowy”.
„Tak jak robią to dorośli.”
Rozłączyłem się i natychmiast zgłosiłem do banku nieautoryzowane przelewy.
Ponieważ dostęp do konta był możliwy za pośrednictwem „wspólnego konta domowego”, bank zażądał szczegółowej dokumentacji. Dałem im wszystko, co miałem.
Powtarzające się transakcje. Daty, kiedy ją konfrontowałem. Wiadomości z żądaniem zwrotu pieniędzy.
Uzyskiwanie porad prawnych
Potem zrobiłem jeszcze jedną ważną rzecz. Zadzwoniłem do lokalnego biura pomocy prawnej i zapytałem, jakie mam możliwości.
Nie dla zemsty. Dla ochrony i zrozumienia moich praw.