– A dlaczego ma pani dziecko?
– To moja córka, Sophie. Nie ma taty w domu, więc przychodzi ze mną do pracy. Czy to wam przeszkadza?
Chłopcy znów wymienili spojrzenia.
– My też nie mamy mamy – powiedział cicho Max. – Może Sophie mogłaby być naszą małą siostrą.
Jonathan poczuł, jak ściska go w gardle.
Przez kolejną godzinę obserwował z dystansu, jak Emma zwiedza z chłopcami dom. Nie tłumiła ich energii. Słuchała. Pomagała im myśleć o konsekwencjach.
– Posortowaliśmy wszystkie książki w bibliotece według kolorów! – pochwalił się Max.