– Panie Falkenberg – powiedziała, podając mu pewnie rękę. – Nazywam się Emma Sommer. Dziękuję, że przyjął mnie pan tak szybko.
Jonathan odwzajemnił uścisk, zauważając, że jej dłoń była stanowcza, a ona – mimo dziecka na ręku – spokojna.
– Pani Sommer, będę szczery. To stanowisko okazało się wyjątkowo trudne. Mam pięcioletnie trojaczki i w ciągu sześciu miesięcy udało im się zniechęcić siedem doświadczonych niań.
– Wiem – odpowiedziała Emma. – Pani Petersen powiedziała mi, że chłopcy wiele przeszli. Bardzo mi przykro z powodu pańskiej żony.
Jonathan zauważył, że od razu poruszyła emocjonalne potrzeby dzieci, zamiast skupiać się wyłącznie na problemach praktycznych.
– Jakie ma pani doświadczenie?
– Przez całe dorosłe życie pracuję z dziećmi – odparła, poprawiając córeczkę. – To moja córka, Sophie. Jej ojciec odszedł, gdy się urodziła, więc od półtora roku jesteśmy same. Przed jej narodzinami pracowałam jako wychowawczyni w przedszkolu i opiekunka na koloniach.
Jonathan pokręcił głową lekko z niedowierzaniem.