Sześć miesięcy później oświadczył mi się. Bez wahania powiedziałam „tak”. I tu jest rzecz, której większość ludzi o mnie nie rozumie. Wychodząc za Adriena, poślubiłam człowieka, nie jego pieniądze. Jest właścicielem sieci luksusowych hoteli w 15 krajach. Jego majątek netto to coś, o czym nawet nie lubię myśleć.
Mimo całego tego bogactwa odmówiłam zmiany siebie. Nadal kupuję w second-handach. Nadal noszę wygodne stare dżinsy i swetry. Nie noszę markowych torebek ani drogiej biżuterii. Adrien to uwielbia. Mówi: „W świecie pełnym fałszu jesteś najprawdziwszą osobą, jaką kiedykolwiek znalazłem”. Trzy tygodnie temu Adrien poleciał do Singapuru, by dopiąć ważną umowę.
Rozmawialiśmy codziennie, ale strasznie za nim tęskniłam. Dom bez jego śmiechu i obecności był pusty. W zeszły czwartek postanowiłam więc zrobić mu niespodziankę. Mieszkał w naszym flagowym hotelu Grand Meridian i kończył ostatnie spotkania przed powrotem do domu. Kupiłam bilet w ostatniej chwili, wrzuciłam kilka rzeczy do plecaka i pojechałam na lotnisko.
Nie powiedziałam mu, że przyjeżdżam. Nikomu nie powiedziałam. Po lądowaniu byłam wyczerpana. Włosy miałam związane w niechlujny kok, zero makijażu, na sobie ulubione, sprane dżinsy, stary sweter od babci i znoszone trampki. Wyglądałam dokładnie tak, jak się czułam — jak zmęczona kobieta po pięciogodzinnym locie. Wzięłam taksówkę do hotelu, serce biło mi z ekscytacji.
Nie mogłam się doczekać miny Adriena, gdy zapukam do drzwi jego apartamentu. Taksówka zatrzymała się przed Grand Meridian, a ja poczułam znajomą dumę. Budynek lśnił marmurem i złotymi akcentami, fontanny tańczyły w popołudniowym słońcu. To stworzył mój mąż — jego wizja, jego ciężka praca.
Przy wejściu stał portier Carlos. Gdy podeszłam, spojrzał na mnie, zawahał się i powoli otworzył drzwi z miną, jakby właśnie poczuł coś nieprzyjemnego. Zauważyłam to, ale zignorowałam. Może miał zły dzień. Przeszłam przez złote drzwi obrotowe do ogromnego lobby.
Kryształowe żyrandole, marmurowe podłogi tak lśniące, że widać było w nich odbicie, świeże kwiaty wszędzie. Było pięknie. Kilku gości kręciło się w eleganckich garniturach i designerskich sukienkach. Podeszłam prosto do recepcji, podekscytowana, by się zameldować i pójść na górę z niespodzianką.