Nikt nie potrafił okiełznać wściekłego bossa mafii – dopóki biedne bliźniaczki, córki służącej, nie dokonały niemożliwego.

Pewnego wieczoru siedzieli razem w ogrodzie.
– Nie proszę o przebaczenie – powiedział Harrison. – Tylko o szansę, by stać przy tobie i cię chronić.

– Długo cię nienawidziłam – przyznała Rosalie. – Ale moje dzieci nauczyły mnie, że przebaczenie to pozwolenie sobie na pójście naprzód.

Otarł jej łzę, a oni pocałowali się w blasku księżyca, podczas gdy Zoe i Ruby chichotały w oknie.

Sześć miesięcy później szczęście było pełne. Dziewczynki chodziły do szkoły i pomagały w klinice, gdzie nazywano je „małymi aniołami”. W słoneczny weekend Harrison uczył Zoe jazdy na rowerze.
– Trzymam cię, nie puszczę! – wołał.

A jednak puścił, i pojechała sama. Gdy upadła, natychmiast ją podniósł.
– Dziękuję, tato Harrison – powiedziała Zoe, obejmując go za szyję.

Harrison Blackwood, człowiek o sercu z kamienia, płakał ze szczęścia. Odnalazł rodzinę. Rosalie dołączyła do nich i objęła wszystkich.

Z ciemności narodziło się światło.
Z wrogów stała się rodzina.
Udowodnili, że nawet w najgłębszej zimie wiosna może czekać – jeśli tylko ktoś ma odwagę kochać.