Jego dłonie zaczęły drżeć.
Widział strach w jej oczach.
Wybrał numer Raymonda.
— Potrzebuję każdego brata w promieniu 200 mil. Tu. Teraz.
— Co się dzieje?
— Mamy porwane dziecko. Siedem lat. Ma zostać sprzedana. Mamy trzy godziny.
Cisza.
— Nie mów nic więcej. Jedziemy.
Bez pytań. Bez dowodów. Tylko braterstwo.