To było kłamstwo. Oddała mu swój posiłek pracowniczy.
– Dlaczego to robisz? – zapytał. – Jestem nikim. Nie dam ci napiwku.
Sara spojrzała w okno.
– Moja córka Mayia zapytała mnie niedawno, dlaczego dobrym ludziom przydarzają się złe rzeczy. Odpowiedziałam jej, że świat nie jest zły, tylko zajęty. Wszyscy biegną tak szybko, że zapominają spojrzeć w dół. Nie jest pan włóczęgą, sir. Jest pan człowiekiem, któremu jest zimno. Jeśli nie mogę naprawić świata, mogę przynajmniej podać zupę.
Arthur poczuł gulę w gardle.
Kiedy skończył jeść, wyciągnął chrupiący banknot pięciodolarowy i położył na stole.
– Już pójdę – powiedział.
Sara spojrzała na pieniądze i podała mu je z powrotem.
– Proszę pana, zapomniał pan tego.
– To napiwek – upierał się Arthur.
Spojrzała na jego przemoknięte płócienne buty.