A Graciela, kobieta, która kochała status bardziej niż prawdę, musiała siedzieć w sądzie i patrzeć, jak „idealne życie” jej syna rozpada się w segregatory dowodów.
María nie świętowała. Nie musiała. Jej zwycięstwo nie polegało na oglądaniu upadku Leo.
Jej zwycięstwo było cichą chwilą, późno w nocy, gdy uświadomiła sobie, że już nie cofa się na dźwięk męskiego głosu.
Jej zwycięstwo było pierwszym razem, gdy podpisała dokument i zrozumiała każdy wiersz.