Zakończyłam rozmowę z mężem

— Lena, to… to jakieś nieporozumienie! — wymamrotał zdezorientowany. — Właśnie wręczono mi wezwanie. Jest napisane, że składasz pozew o rozwód.

— To nie nieporozumienie — odpowiedziała spokojnie. — To rzeczywistość. Bo wiem już wszystko, Igorze.

Mąż spróbował udawać oburzenie:

— O czym ty mówisz? Jestem w delegacji, w Woroneżu!

— W hotelu „Podmoskownyje dali”. W pokoju dla dwojga. Z Anżelą, moją byłą przyjaciółką. To chciałeś powiedzieć?

— Lena, posłuchaj…

— Nie, to ty posłuchaj. Mieszkanie zostaje moje. Nawet o nim nie marz! Pieniądze ze wspólnego konta już przelałam na swoje. A złote kolczyki też zabrałam. Były wasze — są nasze!

— Ty mnie śledziłaś?!

— Co ty! Okazałeś się tak głupi, że nawet nie musiałam nic robić. Kiedy rozmawialiśmy trzy dni temu, zapomniałeś się rozłączyć. Wszystko słyszałam. Miły przypadek!

W słuchawce słychać było kobiecy głos. Anżela coś oburzona mówiła w tle.

— Tak, Igor, przekaż swojej panience, że wysłałam list do jej agencji. Ze szczegółami waszego romansu. Zobaczymy, co szefostwo powie na pracownicę, która rozbija cudze rodziny.

— Nie miałaś prawa!

— A ty miałeś prawo kłamać mi przez dwa lata? Planować za moimi plecami rozwód i sprzedaż mojego mieszkania?

Głos Igora stał się żałosny:

— Lena, możemy wszystko omówić. Wytłumaczę…

— Wytłumaczysz w sądzie. Oleg Michajłowicz będzie reprezentował moje interesy. Bo ja nie zamierzam cię widzieć!

Kobieta rozłączyła się i wyłączyła telefon.

Wieczorem, jak zwykle, zajrzała do niej koleżanka Marina z sąsiedniego działu: