Zakończyłam rozmowę z mężem

Nie było żadnych maili o delegacji do Woroneża. Za to znalazła korespondencję z biurem podróży dotyczącą rezerwacji pokoju w podmoskiewskim hotelu. Dla dwóch osób. Na jutro.

Całą noc Jelena leżała bez snu, nasłuchując każdego dźwięku.

Igor wrócił około północy, cicho poszedł pod prysznic, potem położył się obok i prawie od razu zaczął chrapać. Zwykle żona ucieszyłaby się z jego powrotu do domu, ale teraz jego obecność wydawała się fałszywym przedstawieniem.

Rano mąż szykował się do „delegacji” z wyjątkową starannością. Jelena udawała, że śpi, ale ukradkiem obserwowała go przez przymrużone powieki.

— Len, jadę — mąż pochylił się, by pocałować ją w czoło.

— Szerokiej drogi — mruknęła, starając się brzmieć sennie.

Po jego wyjściu Jelena szybko się ubrała i pojechała do pracy. Ale skupić się na niczym nie mogła. Kobieta mechanicznie przekładała papiery, odbierała telefony, kiwała głową na zebraniu, a w myślach miała tylko jedno — co robić dalej?

Do południa plan dojrzał.

Jeśli Igor i Anżela są w podmoskiewskim hotelu, to ona ma czas, by przejrzeć rzeczy męża w domu. Może znajdzie coś, co rzuci światło na sytuację.

Wzięła wolne, tłumacząc się złym samopoczuciem (co niewiele mijało się z prawdą), i pojechała do domu.

Kobieta zaczęła od biurka. W szufladach leżały zwykłe rzeczy: długopisy, notesy, ładowarki. Ale w najdalszym kącie natrafiła na złożoną kartkę. To był wydruk wyceny ich mieszkania. Z zeszłego tygodnia.

Ręce jej zadrżały. To znaczy, że mąż naprawdę zamierza sprzedać mieszkanie. Ich dom, który podarowali jej rodzice!…

Jelena weszła do sypialni i otworzyła połowę szafy męża. Między koszulami znalazła torbę z jubilera. W środku leżały drogie złote kolczyki z diamentami. Paragon opiewał na kwotę, którą zazwyczaj wydawali na wszystko przez cały miesiąc.

Kolczyki z pewnością nie były dla niej. Jelena miała alergię na złoto, mąż doskonale o tym wiedział.

W kieszeni jego marynarki znalazła wizytówkę prawnika i karteczkę z datą.

„Rozwód. Podział majątku”. Charakter pisma Igora.

Czyli za trzy dni mąż składa pozew o rozwód!

Jelena usiadła na łóżku, czując, jak uginają się pod nią nogi. Okazało się, że przez cały ten czas mąż już przygotowywał się, by ją porzucić. I to nie tylko porzucić — ale jeszcze ogołocić.

Kobieta poczuła, jak w środku zaczyna kipieć wściekłość. Prawdziwa furia. Czysta, lodowata złość na tę bezczelność, na to, że uważają ją za idiotkę, którą można łatwo oszukać.