Zakończyłam rozmowę z mężem

— Wytrzymaj jeszcze trochę — usłyszała głos męża. — Trzeba być ostrożnym.

— Mam dosyć ukrywania się! Kiedy w końcu się zdecydujesz?

— Anżel, przecież się umawialiśmy. Jeszcze trochę i wszystko się uda. Najważniejsze, żeby Lena niczego nie podejrzewała przed czasem.

Jelena poczuła, jak drętwieją jej palce. Telefon prawie wypadł jej z rąk. Co znaczy „zdecydujesz się”? O czym oni mówią?

— Mam dość czekania — ciągnęła Anżela. — Dwa lata to przeciągamy. I tak się dowie.

— Dowie się, ale nie teraz. Mam plan. Zaufaj mi.

Plan? Jelena przycisnęła telefon do ucha, bojąc się przegapić choćby słowo. W gardle jej zaschło.

— Twoja Jelena jest taka naiwna — zaśmiała się Anżela. — Nadal niczego się nie domyśla. A przecież wszystko załatwiliśmy praktycznie pod jej nosem.

— Ciszej — zganił ją Igor. — Nie ma co się rozluźniać. Jest mądrzejsza, niż się wydaje.

— Igor, mówię poważnie. Przestań zwlekać. Załatw papiery i skończmy z tym. Nie będę wiecznie czekać.

Papiery? Jakie papiery? Jelena poczuła zimno rozlewające się po plecach. Czyżby…

— Dobrze, dobrze. W przyszłym tygodniu spotkam się z prawnikiem. Ale musisz obiecać, że będziesz ostrożniejsza. Jeśli coś podejrzewa za wcześnie, wszystko może się posypać.

— Obiecuję. Ale nie będę czekać wiecznie!