– Zakończyłam rozmowę z mężem, ale nie rozłączyłam się. Ten przypadek uratował mnie.
Kolejna umowa na dostawę sprzętu medycznego rozmazywała się przed oczami. Cyfry i punkty dawno zlały się w jednolitą papkę. Jelena potarła nasadę nosa i odchyliła się na krześle.
Telefon od męża zadzwonił w samą porę.
— Lena, cześć. Słuchaj, dziś się spóźnię. Spotkanie się przeciąga.
— Znowu? — kobieta odruchowo przewróciła stronę. — Trzeci raz w tym tygodniu.
— No co poradzę, praca. Nie szykuj dla mnie kolacji, coś zjem po drodze.
— Dobrze — Jelena już przywykła do ciągłych spóźnień męża z pracy. W ciągu ostatniego półrocza było ich znacznie więcej. — Do zobaczenia w domu.
— Tak, oczywiście. No to pa.
Kobieta miała już nacisnąć „zakończ”, gdy nagle usłyszała w tle znajmy kobiecy śmiech. Ręka zawisła nad ekranem. Ten śmiech… gdzie ona go słyszała?
— Igor, przecież obiecałeś! — rozległ się ten sam głos, tym razem wyraźniej.
Serce Jeleny zamarło. Anżela. Jej była przyjaciółka, z którą nie rozmawiały od dwóch lat po niemiłej historii z pieniędzmi.
Co ona robi obok Igora?