Zabierzcie mi dziecko
— No więc, słoneczko, idziemy w końcu coś zjeść? Myślę, że znajdziemy dla nas stolik.
Weronika pobiegła do stolika przy oknie i zaczęła nakrywać stół oraz ustawiać sztućce. Jej ręce drżały, ale starała się zrobić wszystko perfekcyjnie.
Usiadłyśmy przy stoliku. Kira, szczęśliwa, zamówiła naleśniki z miodem, a ja sałatkę i kawę. Kelnerka, dziewczyna o imieniu Lena, która pracowała u nas już rok, szybko przyniosła zamówienie, uśmiechnęła się do nas i zapytała, jak Kira czuje się po szczepieniu.
Pogadaliśmy chwilę i zrozumiałam, że baza jest dobra. Personel jest właściwy; czasem trzeba po prostu wytłumaczyć oczywiste rzeczy.
Podczas gdy jadłyśmy, Andrzej podszedł i usiadł przy naszym stoliku.
— Natalio Siergiejewno, przepraszam. To moja wina, że nie dopilnowałem pracy administratorki. Powinienem częściej sprawdzać, jak komunikuje się z gośćmi.
— Andrzej, nie martw się. To lekcja dla nas wszystkich. Teraz wiesz, że trzeba poświęcać więcej uwagi szkoleniu nowych pracowników. Tłumaczyć im nie tylko obowiązki, ale i filozofię naszego lokalu.
Kiwnął głową.