Zabierzcie mi dziecko

— Tak, wszystkie. Pracujemy tylko na rezerwacje. Powinnaś była zadzwonić wcześniej.

Kira zaczęła płakać. Była zmęczona, głodna, i wiedziałam, że zaraz nastąpi prawdziwy wybuch. Wyjęłam telefon.

— Dobrze, w takim razie zadzwonię i zarezerwuję od razu — powiedziałam.

Recepcjonistka prychnęła.

— Już za późno. Wszystkie miejsca są zajęte.

Zaczęłam wybierać numer menedżera. Musiałam sprawdzić, co tak naprawdę się tu dzieje. Zatrudniłam tę nową recepcjonistkę około miesiąc temu, kiedy Marina, moja dawna administratorka, poszła na urlop macierzyński.

Menedżer osobiście ją polecił, mówiąc, że to doświadczona dziewczyna, która pracowała w dobrych lokalach i wie, jak zarządzać miejscem.

Recepcjonistka zauważyła, że wybieram numer, i pochyliła się nade mną przez ladę. Jej twarz wykrzywiła się z gniewu.

— Proszę… zabierz dziecko stąd, — wyszeptała ostrym tonem, starając się, aby goście w sali jej nie usłyszeli. — To nie miejsce dla biednych mam. Patrzyłaś kiedyś w lustro? To jest przyzwoity lokal, rozumiesz? Tu przychodzą ludzie z pieniędzmi… a wy… Lepiej idźcie do jakiejś stołówki, tam jest wasze miejsce.

Zamarłam z telefonem w ręku. Kira przytuliła się przestraszona do mojej nogi. W środku wszystko we mnie kipiało, ale opanowałam emocje. Menedżer odebrał telefon przy trzecim sygnale.

— Halo, Natalia Siergiejewna? — głos Andreja brzmiał zaskoczony. Nie spodziewał się mojego telefonu w godzinach pracy.

— Andriej, cześć. Jestem teraz w restauracji, przy wejściu. Możesz zejść?

— Oczywiście, już idę!

Schowałam telefon do kieszeni. Recepcjonistka patrzyła na mnie podejrzliwie. Wydawało się, że zrozumiała, że coś jest nie tak, ale wciąż nie wiedziała, kim jestem.

— Do kogo dzwoniłaś? — zapytała ostrożnie, z lekkim napięciem w głosie.

— Do menedżera. Zaraz zejdzie.

Jej twarz zrobiła się nagle blada. Wyprostowała się i próbowała przybrać profesjonalny wyraz twarzy, ale jej zakłopotanie było widoczne.

— Dlaczego niepokoiłaś Andreja Władimirowicza? Gdybyś miała jakieś skargi, mogłaś zgłosić się do mnie.

— Skargi? — uśmiechnęłam się spokojnie. — Nie, żadnych skarg. Po prostu chcę porozmawiać.

Z drzwi na końcu sali wyszedł Andriej. Wysoki, w eleganckim garniturze, szedł szybko w naszym kierunku. Gdy zobaczył mnie z Kirą, uśmiechnął się, ale potem zauważył wyraz mojej twarzy i stał się poważny.

— Natalia Siergiejewna, dzień dobry! Jak się czuje Kira? Wyzdrowiała? — ukląkł przed moją córką. — Cześć, malutka! Jak się masz?

Kira uśmiechnęła się do niego. Znała go; Andriej często przychodził z raportami, gdy pracowałam z domu.

Recepcjonistka stała jak wmurowana. Jej oczy powiększyły się, rumieniec zniknął z twarzy. Teraz zrozumiała, kim jestem.

— Andriej, przedstaw nas, — powiedziałam, wskazując na dziewczynę. — Jak się nazywasz?

— To Veronica, nowa administratorka. Veronico, poznaj Natalię Siergiejewną Komarową, właścicielkę restauracji.

Veronica otworzyła usta, ale nie wydobył się żaden dźwięk. Jej twarz stała się szara z zażenowania.