Zabierzcie mi dziecko

— Mamo, chcę jeść. Obiecałaś naleśniki.

— Zaraz, kochanie, poczekaj chwilkę — odpowiedziałam łagodnie.

Podeszłam do recepcji. Recepcjonistka wciąż rozmawiała przez telefon. Czekałam cierpliwie, ale po minucie Kira zaczęła jęczeć głośniej.

— Mamo, no kiedy? Bardzo chcę jeść!

Dziewczyna odsunęła się od rozmowy, spojrzała na nas od stóp do głów. Na jej twarzy pojawił się wyraz obrzydzenia. Szybko coś powiedziała do słuchawki i odłożyła telefon na ladę.

— Czego chcecie? — zapytała nieprzyjemnie.

— Chcemy stolik — odpowiedziałam spokojnie.

Spojrzała na mnie oceniająco. Moje znoszone dżinsy, stary sweter, torba ze skóry ekologicznej. Kira kręciła się obok mnie, ciągnąc mnie za rękę i powtarzając, że jest głodna.

— Wszystko zajęte — odparła recepcjonistka ostro.

Spojrzałam w salę. Z piętnastu stolików zajęte były zaledwie trzy.

— Ale tam są wolne stoliki — zauważyłam.

— Są zarezerwowane — odpowiedziała.

— Wszystkie? — zdziwiłam się. — W czwartek o pierwszej po południu?

Skrzyżowała ręce na piersiach.