W sali zapadła cisza. Dźwięk sztućców ustał,

— W środku są dokumenty rozwodowe. Moje podpisy już są. Ciebie proszę tylko o jedno: nie marnuj więcej mojego czasu.

Zapadła cisza. A potem… ktoś zaczął klaskać. Nieśmiało. Potem drugi. Trzeci. Nie wiem, kto. Nie obchodziło mnie to. Spojrzałam mu prosto w oczy i odeszłam od stołu.

Z podniesioną głową przeszłam przez salę, nie oglądając się za siebie. Po raz pierwszy od lat czułam… wolność. Mój świat może się zawalił — ale teraz buduję nowy. Na moich warunkach.

A Oliver?

On już wiedział, że ten wieczór — który miał być jego triumfem — stanie się początkiem jego końca.