W dniu mojego ślubu moi teściowie wyśmiali mojego tatę przed 500 osobami.

Mój ojciec powoli wyciągnął telefon. Wykonał jedno krótkie połączenie.
— Arthur? Tak, teraz. Zrealizuj opcję przejęcia akcji Harrington Group. Chcę mieć pełną kontrolę w ciągu dziesięciu minut.

Charles pobladł tak bardzo, że niemal upuścił kieliszek szampana.
— Reed? — wyszeptał. — Thomas Reed… z holdingu Reed International?
— Ukrywałem to przez lata, bo chciałem, żeby mój syn wyrósł na człowieka, który kocha ludzi, a nie ich portfele — powiedział mój ojciec, wstając. — Dzisiaj udowodnił, że jest wart więcej niż cała wasza fortuna.
Olivia podbiegła do mnie, próbując złapać mnie za ramię.
— Kochanie, to był tylko żart! Nie wiedziałam… — zaczęła płakać, ale to były łzy chciwości, a nie żalu.
— Wiedziałaś wystarczająco dużo — odparłem, odsuwając się. — Wiedziałaś, jak złamać serce dobremu człowiekowi.
Wyszliśmy z sali pod ramię — ja i mój ojciec. Za plecami słyszeliśmy krzyki Charlesa, który właśnie odebrał wiadomość o bankructwie swojej firmy. Tamtego dnia straciłem narzeczoną, ale odzyskałem dumę i odkryłem prawdę, która na zawsze zmieniła moje spojrzenie na świat. Prawdziwe bogactwo nie tkwi w żyrandolach, ale w tym, kogo wspierasz, gdy gasną światła.