Telefon zawibrował na stole, pokazując powiadomienie z portalu społecz

— Anna? Musimy porozmawiać. Natychmiast. — powiedział mężczyzna.

Na półpiętrze stał Olivier Simonović, szef Daniela.

Wysoki, opanowany, z tym spojrzeniem, pod którym dorosły mężczyzna czuje się jak uczeń.

Daniel zbladł jak papier.

— Panie Simonović… ja… mogę wszystko wyjaśnić…

Olivier zszedł powoli po schodach.

— Wyjaśnij. Teraz. I najlepiej prawdę.

Daniel zaczął się jąkać.

— To… osobiste okoliczności…

— Osobiste? — Olivier chłodno się uśmiechnął. — Zawaliłeś projekt. Inwestorzy stracili pieniądze. Firma również. A ty w tym czasie odpoczywałeś w Hiszpanii — na koszt żony.

Lia odsunęła się pod ścianę.

— Ja… nie miałam pojęcia…

— Miałaś, pani Lio. Tak samo jak on — odparł twardo Olivier.

Wyjął teczkę.

— Z dniem dzisiejszym jesteś zwolniony, Danielu. Bez możliwości powrotu.

Daniel osunął się na kolana.

— Proszę… błagam… naprawię wszystko…

— Swoją szansę dostałeś dawno temu — powiedział Olivier chłodno.