Telefon zawibrował na stole, pokazując powiadomienie z portalu społecz
Zbyt znajomo.
Świat się nie zawalił.
Nic we mnie nie pękło.
Po prostu patrzyłam — i wreszcie zobaczyłam całość.
Jego „nagłe zebrania”.
Jej „tajemniczy adorator”.
Jego irytacja, gdy prosiłam o telefon.
Jej uciekający wzrok na rodzinnym obiedzie.
Jego słowa po mojej nieudanej ciąży: