Telefon zawibrował na stole, pokazując powiadomienie z portalu społecz

Zbyt znajomo.

Świat się nie zawalił.

Nic we mnie nie pękło.

Po prostu patrzyłam — i wreszcie zobaczyłam całość.

Jego „nagłe zebrania”.

Jej „tajemniczy adorator”.

Jego irytacja, gdy prosiłam o telefon.

Jej uciekający wzrok na rodzinnym obiedzie.

Jego słowa po mojej nieudanej ciąży:

„Anna, musisz odpocząć…”

Jej cichy szept:

„Może po prostu nie jest wam pisane?”