Szwagierka zabrała naszą

— Dobrze — powiedziała Marina lodowatym głosem. — Zabierajcie.

— Dziecku trzeba nad morze, a wy się przemęczycie na działce! — oznajmiła teściowa, chwytając się za serce. Czekałam na obronę ze strony męża, ale on spojrzał na mnie błagalnie i zrozumiałam: nasz urlop jest odwołany.

Galina Pietrowna wyszła po dziesięciu minutach — cudownie uleczona z „zawału”.

— Jutro rano Lena podjedzie po dokumenty — rzuciła w progu. — Przepiszcie tam wszystko i dajcie im jeszcze pieniędzy na wycieczki. Tysiąc dolarów starczy, nie bądźcie skąpi.

Drzwi się zatrzasnęły.

Marina stała pośrodku korytarza.

Igor spróbował ją objąć.

— Marisz, no wybacz… No nie mogę, kiedy ona tak…

Marina odsunęła się.

— Nie dotykaj mnie.

Poszła do łazienki, odkręciła wodę na pełen strumień.

Usiadła na brzegu wanny i zapłakała.

Nie z żalu za wycieczką — z upokorzenia.