Marina drgnęła, spojrzała na zegarek – dziewiąta wieczorem. Któż to może być?
Igor poszedł otworzyć.
Po minucie w korytarzu rozległ się głos, od którego Marinie cierpły zęby.
Marina drgnęła, spojrzała na zegarek – dziewiąta wieczorem. Któż to może być?
Igor poszedł otworzyć.
Po minucie w korytarzu rozległ się głos, od którego Marinie cierpły zęby.
— Igorek! Nie zamknięte? A my do was! Sprawa jest, poważna.
Teściowa, Galina Pietrowna — zawodowa cierpiętnica i zasłużona manipulantka Federacji Rosyjskiej.
Marina wyłączyła żelazko, głęboko odetchnęła, naciągnęła na twarz służbowy uśmiech i wyszła do przedpokoju.
Teściowa już zdejmowała buty, stękając i opierając się na ramieniu syna.
— Oj, plecy… Oj, nogi… Marino, zaparz herbatki z cytryną i znajdź korwalol, coś mi serce wariuje.