Szwagierka zabrała naszą

Wiedziała, że tam, w Turcji, rozgrywa się dramat. Lena i Wika, przyzwyczajone do wygód, jadły „Doshirak” (sklep był daleko, pieniędzy mało), chodziły pieszo nad morze (autobus jeździł raz dziennie), smażyły się na słońcu bez klimatyzacji.

Lena wróciła spalona na czarno i wściekła.

Wika — pogryziona przez komary tak, że nie było miejsca bez bąbli.

Galina Pietrowna odebrała je z lotniska (Marina i Igor nie pojechali) i od razu zrobiła awanturę, ale już bez Mariny.

Teściowa teraz z Mariną nie rozmawia. Opowiada wszystkim krewnym i znajomym, że synowa to „diabeł w spódnicy”.