Składając pozew o rozwód

— Po swój samochód — odpowiedział Dima. — Mama mówi, że chcesz go sobie przywłaszczyć.

Misza zaczął coś tłumaczyć, ale spojrzenie syna było lodowate.

Na sali sędzia odczytała wnioski:

— Mieszkanie zostało zakupione z istotnym udziałem finansowym rodziców pozwanej, co potwierdzają dokumenty. Samochód jest własnością Sokołowa Dmitrija.

— To niesprawiedliwe! — wybuchł Misza. — Przez te lata utrzymywałem rodzinę!

Ira po raz pierwszy podniosła głos:

— A kto utrzymywał dom? Kto siedział z Dimą, kiedy robiłeś „interesy”? Kto brał nocne dyżury i rano ogarniał wszystko?

Sędzia uciszyła ich, po czym zaproponowała:

— Mieszkanie jako wspólne, ale z uwzględnieniem wkładu rodziców pozwanej. Faktyczne korzystanie — na rzecz Iriny Nikołajewny. Samochód — syn. Powód może otrzymać rekompensatę z oszczędności.

Misza chciał protestować, ale wstał Dima:

— Tato, sam mnie uczyłeś, że mężczyzna odpowiada za rodzinę. Teraz uciekasz, zabierając wszystko. Co się z tobą stało?

Zapadła cisza. W końcu Misza przygryzł wargę.

— Zgadzam się — wycedził.

Po rozprawie Dima wyciągnął do niego rękę tylko po kluczyki do Volkswagena. Na propozycję rozmowy odpowiedział krótko:

— O czym? O tym, jak przyprowadziłeś swoją nową do naszego domu, kiedy mama była na dyżurze?

Okazało się, że sąsiedzi widzieli wszystko. Ira milczała, jak zawsze.