Elena z trudem wstała. Kolana miała jak z waty. Gdy przechodziła obok Marka, próbował coś powiedzieć, ale nie zatrzymała się. Nie potrzebowała już wyjaśnień.
Na zewnątrz powietrze było chłodne i czyste. Elena wciągnęła je głęboko, jakby oddychała po raz pierwszy od wielu miesięcy. Spojrzała na szare niebo i uśmiechnęła się słabo.