Sędzia ponownie podniosła wzrok

Elena z trudem wstała. Kolana miała jak z waty. Gdy przechodziła obok Marka, próbował coś powiedzieć, ale nie zatrzymała się. Nie potrzebowała już wyjaśnień.

Na zewnątrz powietrze było chłodne i czyste. Elena wciągnęła je głęboko, jakby oddychała po raz pierwszy od wielu miesięcy. Spojrzała na szare niebo i uśmiechnęła się słabo.

— Będzie dobrze — szepnęła, bardziej do dziecka niż do siebie.

Wiedziała, że walka jeszcze się nie skończyła. Przed nią były śledztwa, rozprawy, konfrontacje. Ale wiedziała też jedno: prawda wyszła na jaw. A ona nie była już sama, nie była już bez głosu.

Położyła dłoń na brzuchu i powoli zeszła po schodach sądu, z wyprostowanymi plecami, nawet jeśli każdy krok sprawiał ból.

Po raz pierwszy od bardzo dawna nie czuła się przegrana.