Przez kilka sekund w biurze panowała

Duval spojrzał na nią ponownie — tym razem z uznaniem.

— Chciałaby pani zostać, panna Emma?

— Szczerze? — uśmiechnęła się delikatnie. — Nie wiem, czy jestem typem, który „zostaje”. Ale myślę, że ktoś powinien przypominać, kto naprawdę pracuje w tej firmie.

Duval lekko się uśmiechnął.

— W świecie pełnym Beatrice zawsze znajdzie się miejsce dla jednej Emmy.

Emma zamknęła teczkę, wzięła torebkę i, przechodząc obok niego, powiedziała cicho:

— Proszę się nie martwić, panie dyrektorze. Strach właśnie opuścił to biuro.

I po raz pierwszy od dziesięciu lat powietrze w Varenne & Co wydało się czyste.