Przez kilka sekund w biurze panowała

— Wystarczy, — powiedział Duval, tym razem głosem ciężkim i spokojnym. — Zauważyłem te przelewy już kilka miesięcy temu, ale nie miałem dowodu. Do dziś.

Spojrzał na Emmę.

— Dziękuję, mademoiselle. W tydzień zrobiła pani dla tej firmy więcej niż niektórzy przez dziesięć lat.

Emma skinęła głową. W jej oczach nie było triumfu.

— Nie zrobiłam tego dla firmy, panie dyrektorze, — odpowiedziała cicho. — Zrobiłam to dla ludzi, którzy zasługują na miejsce, gdzie nie rządzi strach.

Duval przytaknął i nacisnął przycisk na biurku.

— Ochrona? Proszę wejść na trzecie piętro.

Beatrice zerwała się gwałtownie.

— Nie macie prawa! To ja utrzymywałam tę firmę przy życiu!

— I trzymała ją pani w strachu, — odpowiedział chłodno Duval. — Teraz to się kończy.

Gdy drzwi zamknęły się za nią, biuro znów pogrążyło się w ciszy.

Emma stała spokojnie, trzymając dokumenty w dłoni.