Pomyliłaś numer. Sponsorów już

— No… Klara, mama chyba ma rację — wymamrotał. — Płaszcz jest drogi. Skoro jej się nie podoba, po co ma zajmować miejsce w szafie? A tak… mama kupi sobie to, co chce. Albo odłoży na leczenie, na zęby…

— Na zęby? — coś we mnie ciężko drgnęło. — Marek, przecież to ustalaliśmy. Pieniądze na zęby daliśmy już w zeszłym miesiącu. To miał być prezent. Prezent.

— Właśnie — prezent! — natychmiast wtrąciła się Krystyna. — A najlepszym prezentem jest umiejętność słuchania próśb matki. Gotówka jest mi teraz bardziej potrzebna. Mam swoje plany. Remont na działce, dach znowu przecieka.

Powoli zamknęłam pudełko. Kliknięcie magnetycznego zapięcia zabrzmiało w ciszy jak strzał.

— Czyli dach — powiedziałam spokojnie. — Ciekawe. W zeszłym roku dawaliśmy pieniądze na dach. Dwa lata temu — na ogrodzenie. Teraz znowu dach? Krystyno, może czas wreszcie skończyć tę niekończącą się budowę?

Zmrużyła oczy.