— I właśnie dlatego potrzebujemy takich ludzi jak pani — odpowiedziałam. — Nie po to, by zatrzymywać zmiany, ale by je prowadzić.
Słowa zawisły w powietrzu. W jej oczach dostrzegłam mieszankę wstydu, zdumienia i jakiegoś nowego, nieśmiałego zaciekawienia.