Po coście do mnie przyszli

A rodzice nadal rozpieszczali młodszą córkę. Alicja dorosła wymagająca, kapryśna i egoistyczna. Chciała coraz więcej, dorastała, ale nadal wymagała od rodziców. Tylko wymagania stały się droższe.

Gdy Alicja skończyła dwadzieścia osiem lat, oznajmiła, że chce własne mieszkanie.

— Nie mogę wiecznie mieszkać z wami — powiedziała podczas rodzinnego obiadu. — Potrzebuję prywatnej przestrzeni. Własnego domu.

Natalia wtedy milczała, ale pomyślała: „W dwadzieścia osiem lat chce, żeby rodzice kupili jej mieszkanie? Naprawdę?”

Ale rodzice przyjęli to jako coś oczywistego.

— Oczywiście, córeczko — powiedziała mama. — Coś wymyślimy.

I wymyślili. Zamienili swoje trzypokojowe mieszkanie na dwa. To mniejsze i gorsze — dla siebie. Kawalerkę na peryferiach, w starym budynku, gdzie winda ledwo działała, a z okien był widok na teren przemysłowy. Większe i lepsze — dla ukochanej córki. Alicja dostała jednopokojowe mieszkanie w centrum, po remoncie, z nowymi meblami.

Kiedy Natalia się o tym dowiedziała, po prostu pokręciła głową.

— Serio? — zapytała mamę przez telefon.

— Co mogliśmy zrobić? — broniła się mama. — Poprosiła. Potrzebowała mieszkania.

— A wy? Czego wam trzeba?

— Przeżyjemy. Nam już niewiele zostało.