Kiedy Zosia po miesiącu wróciła do domu, sąsiedzi nie mogli uwierzyć, że to ta sama dziewczynka. Była szczupła, uśmiechnięta, znowu biegała po podwórku z psem. Mama często mówiła:
— To był cud. I nauczka, żeby nigdy nie lekceważyć nawet najmniejszego bólu.
A Zosia, gdy ktoś pytał, co się stało, tylko się uśmiechała i odpowiadała:
— Miałam w sobie potwora, ale lekarze go pokonali.