— Proszę się nie martwić — powiedział młody lekarz, dr Kowalski. — Zrobimy badania, zaraz wszystko się wyjaśni.
Po godzinie zrobiono USG. I wtedy na sali zrobiło się cicho. Lekarz, który jeszcze chwilę temu żartował z pielęgniarką, zbladł. Przyciągnął do siebie monitor i przyglądał się długo, nic nie mówiąc.
— Co się dzieje, panie doktorze? — spytała matka, głosem, który ledwo jej wychodził z gardła.
— To… to nie jest ciąża — odpowiedział w końcu. — Ale… w brzuchu jest coś ogromnego. Wygląda jak torbiel albo guz.