Tajemnica spuchniętego brzucha
Kiedy Zosia miała dziesięć lat, wszyscy w miasteczku mówili, że to „dziewczynka jak z obrazka” – śliczna, z długimi blond włosami i oczami jak jeziora. Była wesoła, zawsze pierwsza do zabawy, nigdy nie narzekała. Ale pewnego dnia coś zaczęło się zmieniać.
Najpierw mama zauważyła, że Zosia coraz częściej mówi, że boli ją brzuch. Myślała, że to pewnie coś zjadła, może za dużo słodyczy. Ale z dnia na dzień brzuch rósł. Tak jakby ktoś wsadził do środka balon i pompował go powoli. Dziewczynka przestała biegać, ciężko jej było nawet oddychać.
W końcu mama zawiozła ją do szpitala w Olsztynie. Kiedy weszły na oddział, pielęgniarki spojrzały na Zosię i od razu pobiegły po lekarza. Dziewczynka wyglądała, jakby była w zaawansowanej ciąży — co oczywiście brzmiało absurdalnie, bo miała tylko dziesięć lat.