Nigdy nie powiedziałem

To były aplikacje o pracę.

Na poziomie wejściowym.

“Stanowisko recepcjonistki w moim biurze nieruchomości,” zwróciła uwagę kuzynka Jessica, pomocnie. “Płaci minimalną stawkę, ale napiwki od agentów mogą być niezłe w okolicy Bożego Narodzenia.”

“I otwarcie jako archiwista w biurze Harolda,” dodała moja matka. “Jest w piwnicy, więc nie będziesz musiała zajmować się klientami, co pasuje do twojego… zachowania.”

Patrzyłam na te dokumenty. Trzymałam długopis, który kosztował więcej niż roczne pensje połączone za oferowane mi stanowiska.

“Ważnym krokiem jest podjęcie tej pierwszej pracy,” powiedziała moja matka, nalejąc sobie więcej wina. “Nie możesz nadal dryfować przez życie bez planu.”

Madison pochyliła się do przodu, przyjmując postawę „Lidera Wykonawczego.”

“Właściwie, mam propozycję,” powiedziała. Pokój zwrócił się w jej stronę. “Moje nowe stanowisko daje mi prawo do zatrudnienia osobistego asystenta. Pensja nie byłaby duża—może trzydzieści tysięcy rocznie—ale dałaby ci strukturę. I sens.”

Pokój wyraził aprobatę. Madison ta hojna. Madison zbawicielka.

Wymusiłam łzy do moich oczu. Występ musiał brzmieć przekonywująco.

“To… niezwykle hojny,” wyszeptałam, spuszczając wzrok. “Nie wiem, co powiedzieć.”

“Powiedz tak,” nalegał wujek Harold. “Madison daje ci szansę na bycie blisko sukcesu, zamiast chować się w tej księgarni.”

Następnie Brandon oparł się wygodniej w swoim fotelu, wydobywając dźwięk w gardle.

“Możliwe, że mógłbym pomóc też,” powiedział. Jego oczy zatrzymały się na mnie, schodząc do mojej piersi, a potem wracając. Sprawiło, że skóra mi zjeżyła się. “Moja firma prawnicza zajmuje się organizacją wydarzeń sieciowych. Mógłbym przedstawić cię kilku kontaktom. Musiałabyś.. zaktualizować swoją garderobę. Może kilka prywatnych zajęć z prezentacji. Ale jeśli jesteś gotowa zrobić to, co konieczne, aby zacząć od samego dołu.”

To nie dotyczące sieci. To była oferta, jaką robią drapieżni mężczyźni, gdy czują desperację.

Moja rodzina nie zauważyła. Albo nie dbała. Zbyt zajęta gratulowaniem sobie za rozwiązanie “Problemu Delli.”

Madison znów wstała, jej oczy lśniły triumfem.

“Jedna rzecz więcej,” ogłosiła. “Brandon i ja mamy ogłoszenie.”

Położyła starannie pomalowaną dłoń na swoim brzuchu.

“Jesteśmy w ciąży. Termin w sierpniu.”

Stół eksplodował. Krzyki, łzy, uściski. Wśród tego chaosu, Madison zwróciła się do mnie. Jej uśmiech nie sięgał oczu.

“To dziecko odziedziczy dziedzictwo,” powiedziała. “Skoro nie wybrałaś wniesienia wkładu w sukces rodziny finansowo, może mogłabyś przyczynić się do opieki nad dzieckiem. Nianie są tak nieosobowe. Możesz wrócić do domu.

Pomóc w wychowaniu dziecka. Dawałoby ci coś do roboty.”