“Brzmi wspaniale,” wymamrotałam.
Zanim Jessica mogła wbić nóż głębiej, ostry dźwięk obcasów na podłodze ogłosił nadejście głównej atrakcji.
Madison weszła do pokoju, jakby przybywała na czerwony dywan. Miała na sobie dopasowany granatowy garnitur, który leżał jak ulał. Jej włosy lśniły, a makijaż był bezbłędny. Jej pierścionek zaręczynowy odbijał światło żyrandola, rozsypując iskierki po ścianach jak konfetti.