Nigdy nie powiedziałem

Było tam ogromne biurko, wyposażone w cztery monitory. Położyłam mój “uszkodzony” portfel na eleganckiej powierzchni.

Następnie usiadłam w skórzanym fotelu wykonawczym.

“Della,” zawołał ojciec, panika w jego głosie. “Wstań z tego krzesła! CEO przyjdzie każdą chwilą. Wyrzucisz nas stąd!”

“Nie sądzę, że to zrobię,” powiedziałam.

Nacisnęłam kciukiem na skaner na biurku. Pokój zawibrował. Monitory zaświeciły się na życie.

Ogromne ekrany na ścianie oświetliły sytuację, wyświetlając organizacyjną mapę firmy, wartość akcji na żywo i globalną mapę operacyjną na żywo.

A na samym środku ekranu, pod tytułem KIEROWNIK ROSIWY I ZAŁOŻYCIEL, znajdowało się zdjęcie.

To byłam ja.

Nie “Della”, której znali. Ale kobieta z bystrymi oczami i pewnym uśmiechem.

DELLA CHEN MORRISON

Sylwestr, który opadł na pokój był absolutny. To była fizyczna waga.

“Nie,” szepnęła Madison. Potrząsnęła głową, w jątrzeniu drgawka. “Nie. To… to żart. Hakerujesz to.”

“Nie zhakowałam niczego,” powiedziałam, mój głos był stabilny i chłodny. “To ja to zbudowałam.”

Wpisałam polecenie. Ekran zmienił się, pokazując na żywo propozycję RevTech—tą, którą wysłała Madison.

“Założyłam Tech Vault osiem lat temu,” powiedziałam. “Napisałam podstawowy kod w tylnym biurze tej księgarni, podczas gdy wy wszyscy śmialiście się z mojej pracy w handlu detalicznym. Posiadam ten budynek. Posiadam tę firmę. I jestem odpowiedzialna za decyzję o tym partnerstwie.”

Moja matka usiadła głęboko w jednym z gościnnych krzeseł, jej twarz stając się blada.