Cała półka przeszła do wnętrza na cichych, ciężkich zawiasach.
Nigdy nie powiedziałem
Jessica zaniemówiła. Brandon się cofnął.
Za książkami znajdował się korytarz ze szkła i szczotkowanej stali. Zimne, białe światło wydobywało się, przebijając się przez przyjemne ciepło księgarni. Powietrze pachniało inaczej—sterylne, naelektryzowane, bogate.
“Co za do diabła?” mruknął wujek Harold.
“W tę stronę,” powiedziałam.
Przeszłam przez otwarcie. Szli, zbierając się w strząsaniu jak dzieci wchodzące do Narnii.
Korytarz prowadził do sali konferencyjnej, jakby na części mostu statku kosmicznego. Szkło sięgało od podłogi do sufitu, a widać było ośnieżoną ulicę. Ogromny stół mahoniowy zdominował przestrzeń. Na dalekiej ścianie, w szczotkowanych tytanowych literach, znajdowało się logo:
TECH VAULT INDUSTRIES
“To jest to,” wciągnęła Madison z wrażeniem. “Zbudowali biuro za księgarnią. To genialne.”