Wieczorem, w domu, Ilja wszedł do gabinetu, który mieli kiedyś przerobić na pokój dziecięcy. Zwykle to było „terytorium” Mariny — rzadko tu zaglądał, może po książkę albo narzędzie.
Na ścianie wisiała duża mapa świata. Była upstrzona kolorowymi pinezkami, jak dywan, na którym każdy punkt miał znaczenie.
— Co to? — zapytał, podchodząc bliżej.