Następnego ranka Marina wstała wcześniej, upiekła tort i nakryła do stołu. O dziesiątej zadzwonił dzwonek do drzwi. Kurier z dużym pudełkiem stał w progu.
— Proszę odebrać, dostawa na nazwisko Ilji Siergiejewicza — powiedział.
Ilja z zaciekawieniem przejął pudełko.