Na rocznicę ślubu mąż podarował

– Twój dziadek Władimir. Mój mąż, niech spoczywa w pokoju. To zdjęcie z 1953 roku.

Nikołaj wziął fotografię drżącymi rękami.

– Ale… to przecież Andriej! Jak to możliwe?

– W naszym rodzie, Kolia, geny płatają dziwne figle. Przeskakują pokolenia. Ty jesteś podobny do swojego ojca, a Igor – do mnie. A Andriusza to wykapany Włodia.

– Ale test…

– Test, test! – machnęła ręką babcia. – A wiesz, że twój dziadek miał rzadką grupę krwi? Ty masz taką samą. I Andriusza też.

– To niczego nie dowodzi, babciu.

– A to, że jesteś gotów zniszczyć rodzinę przez kawałek papieru, to co dowodzi? Tylko twojej głupoty!

Elena siedziała w gabinecie dyrektorki „MedTestu” i patrzyła na wyniki drugiego testu. Potwierdzały rezultaty pierwszego – Nikołaj nie był biologicznym ojcem Andrieja.

– Czy możliwe, żeby dwa różne testy się myliły? – zapytała drżącym głosem.

Dyrektorka pokręciła głową.

– Prawdopodobieństwo jest bardzo małe. Ale… istnieją pewne anomalie genetyczne, które mogą wpływać na wyniki. Bardzo rzadkie.

– Jakie dokładnie?

– Na przykład chimerizm. To sytuacja, gdy u człowieka występują komórki z różnym materiałem genetycznym. Albo pewne mutacje wpływające na standardowe markery używane w testach.

Elena przypomniała sobie słowa Tamary Pietrowny o rzadkiej grupie krwi.

– A gdzie można zrobić bardziej pogłębioną analizę? Taką, która uwzględnia te anomalie?

– W państwowym laboratorium genetycznym. Ale to drogie i czasochłonne.

– Nie ma znaczenia. Chcę poznać prawdę.

Wiktor nie spodziewał się zobaczyć Nikołaja na progu swojego mieszkania.

– Kolia? Co ty…

Nie zdążył dokończyć. Nikołaj chwycił go za kołnierz i przycisnął do ściany.

– Po co nagadałeś mi tych bzdur o Elenie? Dlaczego skłamałeś?

– Ja… ja nie kłamałem – Wiktor próbował się wyrwać. – Puść mnie!

Nikołaj puścił go, a Wiktor osunął się po ścianie.