– Czego chcesz? – wyszeptał.
David uśmiechnął się lekko.
– Chcę, żeby pan wybrał.
Podsunął mu dokument.
– Może pan pozwolić, by to nagranie ujrzało światło dzienne…
albo udowodnić, że czegoś się pan dziś nauczył.
Kontrakt był jasny:
– Awans Grace Johnson na stanowisko kierowniczki obiektu z pensją 80 000 dolarów rocznie.
– Utworzenie programu stypendialnego dla młodzieży z trudnych środowisk.
– Zatrudnienie Davida jako młodszego konsultanta językowego.
– Szantażujesz mnie.
– Oferuję sprawiedliwość – odparł David.
– Zbudował pan swoje imperium na arogancji.
– Teraz ma pan szansę zbudować je na uczciwości.
Grace milczała, oczy miała pełne łez – nie ze strachu, lecz z dumy.
Punkt zwrotny
Hassan spojrzał na panoramę Manhattanu.
Po raz pierwszy poczuł się bezsilny – ale też dziwnie wolny.
– Grace – powiedział cicho – przyjmuje pani awans?
– Tak, proszę pana – odpowiedziała pewnie. – I dziękuję – nie za mnie, lecz za to, że zrozumiał pan to, co mój syn już wie: że godności nie da się kupić.
Hassan wziął złote pióro i podpisał.
– David Johnson – powiedział, oddając dokument – właśnie nauczyłeś mnie najcenniejszej lekcji w moim życiu.
– Jakiej?
– Że inteligencja nie zależy od miejsca urodzenia, ale od tego, co robisz z tym, co masz.
David podał mu rękę.
– Witam w XXI wieku, panie Al-Mansuri.