Mój mąż uderzył mnie


EPILOG — rok później

Nasze Święto Dziękczynienia wyglądało zupełnie inaczej.

Bez teatralności.

Bez masek.

Bez ran ukrywanych pod uśmiechem.

Maxwell, od roku pracujący z terapeutą, zrobił indyk, który — o dziwo — smakował znakomicie.

Emma przyniosła swój tablet tylko po to, żeby zrobić zdjęcie, a nie rejestrować smutne chwile.

A ja?

Ja siedziałam przy stole otoczona rodziną, którą w końcu czułam… nie jako obowiązek, a jako błogosławieństwo.