Mój mąż uderzył mnie

— Emmo? — zawołałam, lecz po chwili wróciła, trzymając swój tablet.

Stanęła obok mnie, malutka, szczupła, ale z miną kogoś, kto rozumie więcej, niż powinno widzieć dziecko.

Spojrzała na ojca.

I powiedziała pięć słów, które zmieniły wszystko:

— Tato, widzę jak traktujesz mamę.

Te pięć słów przecięło powietrze jak brzytwa.

Maxwell zesztywniał.

Jego twarz pobladła.

Ktoś westchnął.

Ktoś inny szeptał: „Emma, kochanie…”

A ona kontynuowała, odważnie, choć drżała:

— Mam nagrania. Wszystko, co robiłeś… jak sprawiałeś, że mama płakała. Mamusia nie chciała, żebym to mówiła, ale ja… ja nie chcę takiej rodziny.

Wszyscy oniemieli.

Maxwell przełknął ślinę.

— Emma… skarbie, nie rozumiesz…

— Rozumiem — przerwała mu. — Chcę, żebyśmy byli szczęśliwi.

Potem zrobiła coś, czego nikt się nie spodziewał:

Podeszła do niego… i przytuliła go mocno.

— Ale nie możemy być szczęśliwi, jeśli ranimy siebie nawzajem — powiedziała cicho, wtulając twarz w jego marynarkę. — Tato… ja cię kocham. Ale musisz to zmienić.

W jego oczach pojawił się szok, potem wstyd… a w końcu łzy.

Pierwsze, jakie widziałam u niego od lat.