Mój mąż uderzył mnie


W końcu Maxwell odłożył kieliszek i westchnął przesadnie głośno.

— Może nie wszystko musi być idealne — powiedział, niby broniąc mnie, ale tak naprawdę wytykając moje niedoskonałości. — Moja żona ma swoje… ograniczenia.

To było jak ukłucie.

— Ograniczenia? — powtórzyłam, zaskoczona własnym tonem.

Stół zamilkł.

Uśmiechy sztywniały.

— Och, skarbie — Maxwell zmrużył oczy. — Przecież sama wiesz, że często nie wyrabiasz. Nie musi cię to aż tak dotykać.

I wtedy coś we mnie pękło.

Wstałam.

Powoli.

— Max, dość. Od miesięcy czuję się przy tobie niewidzialna. Umniejszasz mnie przy innych. Podcinasz mi skrzydła. To już nie jest troska. To kontrola.

Zapadła cisza, w której nawet zegar wydawał się bać tykać.

Patricia otworzyła usta, ale pierwsza odezwała się… Emma.

Wstała ze swojego miejsca i wyszła z pokoju, zanim ktokolwiek zdołał ją zatrzymać.