Mira przez chwilę milczała, patrząc
Otworzyła drzwi.
— I żebyś zrozumiał, Marek: miłość nie przetrwa tam, gdzie ludzie wchodzą z kluczem, nie pukając.
Wyszła na klatkę schodową, a drzwi zamknęły się za nią cicho, ale ostatecznie.
Chłodne powietrze uderzyło ją w twarz — najpierw ostro, potem wyzwalająco.
Koniec.