Minął prawie rok, zanim w końcu odważyłam się pojechać do domu, z którego wszyscy się śmiali. Był zimny, mglisty poranek października.

„Wszystko, co nam się przydarza, na końcu okazuje się dobrem.”

Sprzedałam mieszkanie w Pradze, zostawiłam wszystko za sobą i wprowadziłam się do starego domu. Tam nauczyłam się, że prawdziwy spokój nie jest czymś, co można kupić ani odziedziczyć. Prawdziwy spokój buduje się powoli — z prawdy, odwagi i przebaczenia.