„Moja córko, jeśli to czytasz, znaczy, że prawdy nie da się już ukryć. Mario nie jest tym, za kogo go uważasz. Pochodzi z rodziny, która przed laty zniszczyła moje życie. Przysięgłam, że nigdy się o tym nie dowiesz, ale los ma dziwny zwyczaj powtarzać się…”
Usiadłam. Łzy zaczęły spływać po mojej twarzy. Listy opowiadały wszystko — o miłości babci, o zdradzie, o bólu, o tym, jak całe życie próbowała mnie ochronić. Ten dom, który rodzina uważała za wstydliwy, był w rzeczywistości schronieniem — miejscem, w którym przechowywała prawdę.