Milioner wrócił do domu
Richard kiwnął głową, czując, jak wdzięczność wypełnia mu gardło. „Ty zmieniłaś nasze.”
Grace lekko się uśmiechnęła, jej oczy były wilgotne. „To Oliver zmienił moją, najpierw.”
Później Richard stał w drzwiach do pokoju syna. Patrzył na powolne unoszenie i opadanie klatki piersiowej, na dziecięcy spokój, który nie żądał niczego poza obecnością. Na stoliku nocnym spoczywał zeszyt Punktów Odwagi. Na ostatniej stronie była nowa linia, napisana starannie:
Tata: 5 punktów — dotrzymał obietnicy. Litery zaczynają się uspokajać.
Richard się uśmiechnął i po raz pierwszy od lat zrozumiał, co mu umknęło: nie spotkania, nie inwestorzy, nie liczby. Ale codzienny rytm rodziny, ta prosta muzyka, która nie hałasuje — aż pewnego dnia zauważasz, że jeśli nie ma cię tam, nie wsłuchasz się w nią więcej.
Wyłączył lampkę, uchylił drzwi i pozwolił ciemności być łaskawą. W korytarzu unosił się zapach lawendy poręczy. Gdzieś na dole czekała na niego teczka, ważna i cierpliwa. Będzie tam znowu rano.
Tej nocy, zdecydował jednak, że pozostanie tam, gdzie to się liczy: w domu.