Mąż poradzi sobie z urodzinami

Wiktoria opadła na kanapę. Ręce drżały jej z wściekłości i żalu. Wyjęła telefon i wybrała numer męża. Długie sygnały, potem automatyczna sekretarka: „Abonent chwilowo niedostępny”.

Przez następne kilka godzin Wiktoria krążyła po mieszkaniu, próbując podjąć decyzję. Z jednej strony nie chciała ulec manipulacji teściowej. Z drugiej — wiedziała, że odmowa doprowadzi do gigantycznego skandalu, który całkowicie zepsuje Awdiejowi urodziny.

O piątej zadzwonił telefon. Na ekranie wyświetliło się imię męża.

— Awdiej! Dzięki Bogu, że dzwonisz! U nas tu…

— Wika, cześć. Słuchaj, mama mówiła, że odbierzesz Milanę. Dziękuję, że się zgodziłaś. Wiem, że nie bardzo się dogadujecie, ale to ważne.

Wiktoria oniemiała.

— Czyli… WIEDZIAŁEŚ? I nic mi nie powiedziałeś?

— No, mama zadzwoniła dopiero godzinę temu, powiedziała. Myślałem, że już wszystko z tobą omówiła. W czym problem?

— Problem w tym, że jutro są twoje urodziny! Wszystko zorganizowałam — restaurację, gości…

— Oj, Wik, no przełóżmy to na weekend. Jaka różnica, kiedy świętować? Milana rzadko przyjeżdża, trzeba ją wesprzeć. Coś tam ma problemy z Rostisławem.

— Ona ZAWSZE ma problemy! I dlaczego to ja mam rzucać wszystko i pędzić na lotnisko?

— Bo jesteś moją żoną i częścią rodziny — głos Awdieja stał się twardszy. — Nie rób scen, proszę. Mam jeszcze trzy godziny narady, potem bankiet z partnerami. Odbierz Milanę, zawieź do domu i tyle. To przecież nic trudnego.

— A to, że przez pół roku przygotowywałam twoje przyjęcie, nieważne?